Strona główna

jeszcze jeden dymek, jeszcze jedna kawa


Są dni, takie jak ten, kiedy lubię usiąść na parapecie przy otwartym oknie z kieliszkiem wina, papierosem w ręku i poczuć deszcz. Upajam się wtedy tą chwilą, chwilą zatracenia i oczyszczenia jednocześnie. Jest lepiej choć bywa gorzej. Czasem trudno jest wstać z łóżka, a czasem kipie energia, plany wprowadzą w życie i wydaje się, że w sumie nic się nie stało. Tyle, że się stało, nie spłynęło to po mnie jak po kaczce, choć może się tak to wygląda.
Egzaminy, zaliczenia, przygotowania do wyjazdów, masa stresu a sposobów relaksu jakby za mało.
Może wrócę we wrześniu poskładana, a może jeszcze bardziej rozpieprzona niż jestem teraz. Jedno wiem, przynajmniej weekendy przestaną być tak bardzo samotne...

nimffea 2007-06-02 23:20:31
skomentuj (0)