Strona główna

nie, nie, nie, nie poddam się...


Żyję. Nie ma we mnie słów, żeby napisać co się dzieje. Gdybym napisałabym, że nic się nie dzieje to byłaby prawda, gdyby jednak stwierdzić, że życie toczy się w zawrotnym tempie z szybkimi zwrotami akcji to też nie byłoby to kłamstwo.

Za tydzień pierwszy egzamin.

Wątpliwości we mnie rosną ja grzyby po deszczu, może łatwiej żyłoby mi się gdzieś z dala od tego wszystkiego. Coraz więcej we mnie chęci by uciec, od tego co tutaj, od siebie.
Ten stan rzeczy uważam za przejściowy, ale i tak nie jest mi łatwiej. Teraz biję się z depresyjnymi stanami niepokornych duchów za nas oboje. Ciężko mi, ale nie chcę sie poddać. Nie czas żeby iść na łatwiznę.
Czekam, aż nadejdzie ten dzień kiedy znowu się obudzę z uśmiechem na twarzy i świadomością, że nic i nikt nie jest w stanie popsuć mi mojego szczęścia, na razie tak nie jest. Uśmiecham się, ale w głębi duszy hulają demony...

Ktoś inny wybrał sposób poradzenia sobie z demonami, teraz zostałam sama....

nimffea 2007-05-09 23:00:14
skomentuj (1)